Grodziskie latarnie

Zastanawialiście się kiedyś, ile latarni jest w Grodzisku? A ile było 100 lat temu?

W 1923 roku, a więc może nie sto, ale 95 lat temu, w nocy miasto tonęło w ciemności. Jedyne oświetlenie stanowiły dwie lampy, w których jakaś tajemnicza ręka wieczorem zapalała świeczkę. Jedna z tych lamp znajdowała się na rynku koło pompy, przy kościele, a druga koło kładki-mostku, przez którą trzeba było przejść, żeby dojść do dworca PKP. Przed stacją, na całej jej długości, przechodził kanał ściekowy. Podobno okropnie z niego śmierdziało! Nad tym kanałem postawiono mostek, a przy nim latarnię, żeby po ciemku ludzie nie spadali do cuchnącego rowu.
Cieszę się, że dzisiaj nie mamy już takich problemów!

Latarnię, mostek i cały ówczesny Grodzisk opisał w swoim pamiętniku Witek, który przyjechał do Grodziska w wieku siedmiu lat. Witek urodził się w Ameryce, ale jego rodzice postanowili wrócić do Polski i w Grodzisku otworzyć swoje przedsiębiorstwo.Niedługo opowiem wam więcej o Witku i jego grodziskich przygodach!

Komentarze